Pod wpływem.

Pod jedynym wpływem, jakim pozwalam sobie być, a zarazem moim naturalnym stanem, jest bycie pod wpływem Siebie.

Byłam już pod wpływem opinii innych ludzi, pod wpływem alkoholu, pod wpływem oczekiwań rówieśników, rodziny. To prawda, dostarczały one chwilowej gratyfikacji, ale nigdy spełnienia. Co więcej, stanowiły bezdyskusyjną zbrodnię przeciwko mojej autentyczności.

Po kawałku oddawałam siebie, aby móc zadowolić innych. Wraz z poznawaniem siebie od nowa, spełniam już tylko moje zachcianki. Żyję w zgodzie ze sobą. Świat dookoła się dostosuje.

Nie wymagam od innych zmiany zachowania, postępowania tak, aby to mnie uszczęśliwiali. Takie oczekiwania byłyby stłumieniem ich obecnej natury i pragnień. Świat dostosowuje się do mnie, moich wibracji, a to, co już nie współgra z tym kim jestem, ulega rozpadowi, odkleja się od mojej rzeczywistości. Ja na to pozwalam. Tylko w ten sposób mogę zrobić miejsce na nowe.

Teraz jestem pod wpływem miłości (do świata, do samej siebie), akceptacji, szacunku, bezwarunkowej radości, wszechogarniającej wdzięczności. Świat zawsze odwzajemni to, co dajemy od siebie, a precyzyjniej: czym sami jesteśmy przepełnieni.

Jeśli nosisz w sobie pustkę, jesteś tak na niej skupiony, że nie dostrzeżesz nic więcej, ponieważ nie masz możliwości, aby dać od siebie więcej.

Jeśli przepełnia cię zazdrość, żal, poczucie winy to również te uczucia napotkasz, czy to w osobach, które spotykasz, czy w wydarzeniach życia codziennego, które podsycają w tobie te emocje. Teraz koło się zamyka, tyle że toczy się z coraz większą siłą.

Jeśli pragniesz spokoju, przejawiaj spokój swoimi myślami i zachowaniami.

Jeśli pragniesz zrozumienia, bądź nim.

Jeśli pragniesz wolności, obdarzaj nią innych.

Przełam nawyk bycia sobą. Piękno doprawdy tkwi w oczach tego, który nosi piękno w sobie. Kiedy zmienisz swoje myśli, wyciszysz umysł, podejmiesz nowe kroki, wejdziesz w nieznane, to co kiedyś wydawało ci się niekomfortowe, stanie się dla ciebie atrakcyjne. Zjawiska, które kiedyś napawały lękiem, przyniosą rozwój.

My przecież chcemy rozwoju. Pragniemy wzrastać, poszerzać horyzonty, smakować nowych potraw. Zmiana upodobań nie powinna być tematem potępienia, ale nieodłącznym elementem rozwoju człowieka. Możesz zmienić zdanie, możesz rozpocząć nową pracę, możesz rzucić studia, możesz stworzyć siebie od nowa. Nie pozwól, aby społeczeństwo narzuciło ci inne realia.

Możesz być w związku, w pracy, które już nie przynoszą ci satysfakcji. Z czasem rozwijasz nowe zainteresowania. To naturalne. Nagle pojawia się pragnienie. Pragnienie za bardziej stymulującą konwersacją, nową ścieżką kariery. To jest instynktowne i nieuniknione. Jak często tłumimy w sobie te zachcianki, ale to właśnie rozwój i zmiany stanowią jedyną stałą naszego życia.

W każdej chwili życia jesteś tym, o czym myślisz.

Nie pozwól, aby to, co dzieje się w tym momencie przejęło nad tobą kontrolę. Tym właśnie jest wiara; skupienie całej swojej uwagi na rozkwitaniu w zgodzie ze sobą, w miłości, radości, spokoju, bez względu na warunki zewnętrzne. Niezachwiana pewność jest fundamentalną gwarancją każdego spełnienia.

Wiele sytuacji, osób pojawia się w naszym życiu, ale to twoje nastawienie do nich warunkuje rezultat interakcji.

Warunkowe podejście do życia narzuca ograniczenia. Zaakceptuj świat, jakim jest, odpuść udawanie, bądź wierny sobie.

Odpuść kontrolę.

Odpuść “co by było, gdyby”.

Odpuść wizję, jak powinno być za wszelką cenę.

Przyjmij każdą sytuację, jaka ci się prezentuje. Ucz się. Wzrastaj i ruszaj naprzód.

Rozwój to niekończący się proces. Kiedy zaakceptujesz ten fakt, że jesteśmy po to, aby chłonąć chwilę obecną, doceniać to gdzie jesteśmy teraz, a jednocześnie żyć z przekonaniem, że jesteśmy w niekończącym się procesie zmian na lepsze, wtedy możemy w pełni wykorzystać wzniosłe emocje (takie jak radość, docenienie, miłość), aby odważyć się na zmiany.

Kiedy już świadomie dostroisz się do najwyższych wibracji przejrzystości, euforii, satysfakcji i docenienia, poprzez zharmonizowanie myśli oraz uczuć, otworzysz się na piękno i dobro tego świata. Wierzę, że Wszechświat dostarcza nam tylko dobra, które jest dostępne na wyciągnięcie ręki, jeśli tylko się przed nim nie wzbraniamy.

Kiedy dostrzegasz piękno wokół siebie spośród dostępnej różnorodności, jesteś zdolny do podejmowania najlepszych decyzji.

Nie bój się kontrastu. Doceń różnorodność, która dostarcza nam inspiracji, popycha do wielkich czynów, pozwala na przełomowe chwile. Zamiast oddawać się krytyce, potępianiu i porównywaniu, odnajdź w sobie wolę dziękczynienia.

Docenienie kontrastującej ze sobą różnorodności tego świata to wielka sztuka. Potępianie rozmaitości, bogactwa kultur, to już po prostu głupota.

I am becoming everything I wish to receive.

Whatever the reason is behind your action, you are going to get more of it as a result.

Our beliefs create vibrational frequencies which we eventually become. We ground ourselves into emotional states by reliving certain situations, producing equivalent spirals of thoughts on a daily basis. Those frequencies attract people, circumstances alike which fit into our beliefs.

Our belief system can construct walls and hold us captive within. We cannot move upwards or outside it unless we acknowledge them, work with them to eventually change our expectations thus circumstances of our lives.

Our belief system can also lead to extraordinary results, exceeding one’s expectations but matching the exact beliefs of another. How can we use our beliefs to our advantage? By grounding ourselves in the present moment. Paying attention to how we feel every step of the way.

Do you count on kindness from others?

Then act, think and most importantly feel kindly towards the world. Avoid placing yourself in the victim narrative. Do not pity yourself. Do not encourage compassion from others. Spread kindness all around you, even if somebody may not deserve this (in your opinion) but that is not your call to decide. Your beliefs create your reality and people you surround yourself with.

What qualities you cultivate inside your mind, the same equivalents you will construct around in the physical world.

Those feelings must come from the heart as it is the place where all begins. Open your heart to the greatness and beauty of this world, and the reality will speak to you the exact same words of kindness.

Do you wish for love?

Become pure love. Be in love with your life, your personality, your ideas. Project love onto animals and nature. Share love with people all over the world, whether in your physical surroundings or through support on social media. But most of all: love yourself. Show it through taking care of your body, setting up healthy boundaries, excitedly showing up for yourself every single day, doing things for your pleasure, and not for somebody else’s. Especially not because someone expects you to act according to their wishes. Choose you. You are the embodiment of pure love, if you are not able to recognize it yet, it is so because of all the opinions, criticism, and beliefs of others thrown at you. You may let them believe their truth, but that does not need to constitute your paradigm.

When you become love, only things that match this essence can come to you.

Do you want prosperity?

Notice abundance and well-being all around you. Become the energy of abundance to somebody else. Appreciate the luxury of your home, of your transportation on this planet. Acknowledge the beauty of nature that surrounds you. Bless the innovation of your times: electricity, high technology, fast and wireless communication. How often do we take such luxuries for granted? Enjoy it. Be eager for more. There is nothing shameful about expansion. You are the creator. You are the visioner. Let’s celebrate this magnificent contrast of varieties and possibilities we are all a part of.

If you react with anger and frustration, that is exactly what you are going to harvest. If your deeds are motivated by jealousy or vengeance, the outcome will bounce right back at you.

If you buy something and you regret spending that money, they will always disappear eventually, one way or another, the thing you have purchased will not serve you well. If you step into the relationship out of fear or loneliness, this relationship will make you even more powerless.

When you do something out of joy, generosity, kindness, out of alignment with your soul, it is bound to bring more joy, satisfaction, and well-being into your life.

Whatever you water your plant with, grows. Because love, joy, gratitude, appreciation, harmony are fertilizers. You choose what you cultivate your world with. Lay the foundation of your deed first. When you pour love into something it will always turn out magnificently. When you believe in something unshakeably, it will always come true.

It is not easy to let the person go…

It is not easy to let the person go, the person you once thought you were.

You see, human minds are prone to clinging to the past, to relive the story over and over again.

Whole nations build their empires based on their history, usually drenched in slavery, slaughter, and violence. It is not useful to repeat patterns of our past, hoping for a different future.

There is no benefit from holding to our past experiences and letting them define you. Because you are not your past.

I get it, the unknown may be scary, but it can also be madly thrilling. There are always two sides of the coin. It is totally up to you, which side will you be willing to look upon. Once you make the leap, the old self that your mind has been holding on to is no longer here. You create the new system. You create the new reality and still loving it by learning how to thrive in it, discovering anew your strengths and abilities. You amaze yourself.

Faith in the unknown has never disheartened me, only made me realize what a truly marvellous potential lingers inside every human being.

Every day you have a possibility of a fresh start. You can completely recreate yourself. Your present thoughts, your present actions state who you truly are. You are not the person you were yesterday. Tomorrow, you will not be the person you are today. You will learn new skills, you will think new thoughts. So do not let the past weigh you down.

On the conscious level, you realize that you deserve to get better, to outgrow yourself, to shed your past circumstances, so they can no longer enslave you.

But on the subconscious level, you still cling to your former habits, assumptions. The mind does not approve changes.

You need to understand this: as long as you cling to your former experiences or live in the future, you are enslaved by either fear or hope. While your actions are shadowed by fear there is no moving forward, no breakthroughs can be made. While your intentions are designed purely by hope, your actions are illusions. You are waiting to become something more, waiting to gain more. While in fact you already are enough and complete. There is only present moment. And in this present moment, we need to learn how to relish, how to enjoy, and be our true selves.

Think about it. How many people avoid change? How many people are paralysed by their fears of what might be, what could be, and what should be? Who even gets to decide what is the best for you, what environment can you best prosper in? Only you can have this kind of intuition.

You deserve to feel good as everyone is entitled to their own journey.

Acknowledge the present moment. Drink it in. Be willing to let go. Be willing to give this moment up. Only then will you be able to identify and truly cherish the presence.

It is not easy to break patterns of the old self. It is not going to be done overnight. Self-development can be a daunting task or an exciting project, actually the best project of your lifetime. How willing are you to show up for yourself?

Take that chance of living in the present moment, appreciate things taken in our modern world for granted, go with the flow of your life and desires by doing what makes you feel at your best. I have got some news for you: sooner or later you will be overwhelmed by expectations of others and you will snap. Very loudly. It demands courage to not follow everybody’s footsteps. You get to create your own path by abandoning what you already know. Once you carry on this new attitude, you are free to embrace new possibilities.

How to strengthen our immune system?

We cherish health most once we lose it.
We long for freedom once it has been taken away from us.
We nurture love profoundly once we taste the void.


Become immune.

Immune to the fear induced by the media.
Immune to other people’s bullshit.
Immune to all the chaos that only seems to surround you.

For this chaos is only an illusion.

Lift up the veil behind the fear and the ugliness.
Create your world, your truth.

Quit the negative thinking for nothing makes you weaker than giving in to the frustration, judgement, or blaming others. Especially at times when our faith in the good is up for tests and trials. Now we have the opportunity to ground ourselves in the light of love, understanding, and respect.

Whatever may be happening around you: your light always shines from the inside of you. And that is the only Source you should choose to be influenced by, not the external circumstances. They are not yours to be defined. Your happiness, your success, your mood, your attitude stem from you. What you are delivering to this world, you are also receiving.


Let’s avoid using anger as an excuse to project our fears onto others.

Let’s avoid blaming everyone around and pinpointing mistakes. What the negative energy is responsible for is creating more negativity thus making us weaker.

What we focus on, grows stronger in our lives. Thus, stop concentrating on the ugliness and the unwanted. Let’s choose freedom, laughter, taking care of ourselves and others, no matter what their viewpoints may be or how fierce their opinions may get. Those people need compassion the most.

Aggression has never soothed uneasiness.
Rage has never tamed hatred.


It is our birthright to be healthy, free, prosperous, and surrounded by love. It is also our right to represent those values by the wholeness of who we are.

Do not follow the crowd. Have the courage to truly be yourself, especially when others do not seem to understand. Create your Own Story. Remain true to your values, your desires so that they become anchored in your everyday life.

Remain under the influence of You.

The Universe will always yield to you, what you resonate with, what you are filled with to the brim of your existence. Even if, the chaos seems to be raging all around you, if the harmony speaks through you, the harmony will always remain.

Let’s avoid arguing. Let’s accept the diversity. The ability to appreciate the contrasting variety in the midst of chaos, maintaining the harmonious ability to coexist is the undeniable masterpiece.

Learn to see the value in every experience of your life.

It is vital for your sanity to behold every life occurrence as the opportunity to enrich your soul.

Not only will you gain peace of mind, but by changing your perspective on every situation, every uncomfortable encounter, you allow yourself to regain control upon what happens to you and how it unfolds.

Isn’t it an omnipresent theme in your existence: everything is always working out for me? Even during the bleakest of times, life always finds its way to present you with a bigger purpose. Even though some things seem unnecessary or unwelcome, there is eventually a reason for it and a feeling of gratitude sweeping all over you once you recognize the wisdom behind it. Life always takes you to a greater destination.

Once you realize that things are always working out for you, you allow yourself to enjoy every experience as it comes along your way. And when that is the case, there is no room for impatience, rush nor any complaints. You accept the world as it is and allow everybody else to be who they wish to be.

“A secret to happiness is letting every situation be what it is instead of what you think it should be, and then making the best of it”.

The art of living is to greet every occurrence as a cherished guest of your reality, make a room, and serve it with gratitude.

As an example: when we desire something so strongly we tend to focus on the absence of it. We are standing in the way of what we have eyes for. We visualize it, imagine it and long for it simultaneously. Then, a year later we develop new feelings, newly shaped desires, and this vision which a year ago has been formulated in a quite different way now has gained a completely new silhouette, provides us with a new perspective, stirs new feelings. At that moment you know why it has not manifested itself earlier. Either you were not ready for it, the thing has not been yet prepared for you, or you were meant to come to a different conclusion about why you have decided to reach for it in the first place.

Your world is perfectly harmonious and exquisitely organized.

The Universe is composed in perfect order. There are no mistakes, no coincidences. There is only our approach towards events happening around us and what we choose to invite into our reality.

It is a remarkable mindset to establish: grateful for what has happened, what has already manifested itself but expectant of more. Because once you would see what is coming for you, you would not be stressed any more about your future. By cultivating unwavering faith, you keep all troubles and fears at bay.

Once you get the hang of all the synchronicity responding according to your vibrations, you will want to deliberately think thoughts of joy, appreciation, and abundance. Not to make something happen, but to bask in the feeling of invincibility supported by your pure intention to feel good despite the external conditions.

Jak dbać o swoją odporność?

Zdrowie najbardziej cenimy, gdy je utracimy.

Wolności najbardziej pragniemy, gdy zostaje nam odebrana.

Miłość najbardziej pielęgnujemy, gdy zaznamy pustki.

Czego należy unikać, aby strach nie osłabiał naszego samopoczucia? Na czym powinniśmy się skupić w szczególności, aby dbać o nasze regenerujące myśli?

Unikajmy negatywnego myślenia.

Nic tak nie osłabia naszej odporności, jak poddawanie się złej energii frustracji, osądzania czy obwiniania innych. Szczególnie w czasach, kiedy nasza wiara w dobro zostaje wystawiona na próbę, zakotwiczmy się w energii miłości, zrozumienia i szacunku.

Unikajmy wyładowywania frustracji na innych.

Unikajmy obwiniania wszystkich dookoła i wytykania im błędów. Negatywna energia tylko rodzi więcej negatywnej energii, a ona osłabia nas samych.

To, na czym skupiamy swoją uwagę, tylko potęguje się w naszym życiu. Zatem unikajmy koncentrowania się na tym co złe, brzydkie i niepotrzebne. Wybierzmy wolność, uśmiech na twarzy, dbanie o siebie oraz innych, bez względu na ich poglądy, zaciekłe przekonania, a być może nawet brak empatii. Tacy ludzie szczególnie potrzebują zrozumienia.

Agresja jeszcze nigdy nie ukoiła niepokoju.

Wściekłość jeszcze nigdy nie poskromiła nienawiści.

Prawo do zdrowia, wolności, miłości i dostatku są naszą wrodzoną naturą. Przepełnieni tymi skarbami, tacy właśnie się urodziliśmy, aby te wartości reprezentować poprzez bycie pełnym w swoim jestestwie.

Nie podążaj za tłumem. Miej odwagę być sobą, zwłaszcza jeśli inni tego nie rozumieją. Twórz Własną Legendę. Pozostań wierna swoim wartościom, jakich pragniesz, aby gościły w twojej codzienności.

Pozostań pod wpływem samej siebie.

Wszechświat zawsze dostarczy Ci odpowiednik tego, kim jesteś, nawet jeśli dookoła panuje chaos, ale ty przejawiasz harmonie, ona właśnie z tobą pozostanie.

Unikajmy kłótni. Akceptujmy różnorodność. Umiejętność docenienia kontrastującego ze sobą kalejdoskopu, a zarazem harmonijnego funkcjonowania w czasach chaosu to wielka sztuka, natomiast walka z brakiem zrozumienia to już po prostu głupota.

Jak odeszłam z korporacji i natknęłam się na szczęście.

Czekam na budzik. Czekam, aż zacznie się ten pęd, pośpiech w przygotowaniu jedzenia do odgrzania w mikrofali, pośpiech podczas porannych ćwiczeń, presja, aby wyglądać dobrze, znaleźć odpowiedni strój, przyodziać uśmiech i bojowe nastawienie.

Rozglądam się w metrze na ponure i nadąsane twarze nieznajomych. Ludzi, którzy zmierzają do swojego miejsca pracy, gdzie spędzą ponad 8 godzin swojego dnia, niezupełnie podekscytowani tą perspektywą. Nagle ogarnął mnie strach, że wyglądam dokładnie jak oni, zmierzam dokładnie w tym samym kierunku, do korporacyjnej męki.

To był mój pierwszy atak paniki. Poczułam duszności, falę gorąca i nieubłaganą potrzebę wydostania się z pociągu.

Świeże powietrze. Park. Drzewa. Ptaki obwieszczają początek wiosny. Wszyscy dookoła mnie pędzą, nikt nawet nie zauważa życia, które toczy się wokół nas. Być może widzą, słyszą, ale nie chcą dostrzec, zatrzymać się i docenić piękna natury w samym centrum głośnej Warszawy.

Znowu te duszności. Siedzę w sali konferencyjnej. Tępo wlepiam wzrok w ekran, na którym wyświetlana jest prezentacja. Roztrząsamy te same problemy od miesiąca, skupiamy się na tych samych statystykach, kreujemy nowe problemy, które należy rozwiązać. Czuję obojętność. Żaden z tych aspektów nie jest tematem, którym chcę się zajmować.

Na korytarzu mijam kolejnych pracowników z minami goryczy i frustracji. Przy ekspresie do kawy już zrobił się tłok, słyszę głosy narzekania, jakie to życie jest niesprawiedliwe, jaki nawał pracy nas czeka i jaką podwyżkę dostał kierownik innego działu. Tymczasem dookoła słyszę rady: buduj i podtrzymuj relacje ze swoimi współpracownikami, wmieszaj się w ich środowisko. Networking. Brzmi jak zabawa.

Tego wieczoru, złożyłam przysięgę samej sobie: „wybieram harmonię w swoim życiu. Wybieram wolność. Odmawiam udziału w obgadywaniu, plotkowaniu i krytykowaniu innych. Biorę wszelką odpowiedzialność za swoje wybory.

Zbyt długo skupiałam się na niewygodnych aspektach mojego życia, rzeczach, które chciałabym zmienić. Czepiałam się tematów, które sprawiały, że czułam się nie dość dobra, nieszczęśliwa. Skoro takie postępowanie nie przyniosło pożądanych rezultatów, postanowiłam przysposobić nowe nastawienie.

Stopniowo zaczęłam postrzegać Warszawę jako punkt, który nie pasuje na mojej mapie. Nie chciałam koncentrować się na tym, co mi w niej przeszkadza. Postanowiłam być wdzięczna za możliwości, jakie stolica dostarcza mnie oraz innym. Wdzięczna za obraz, jaki przede mną ukazała. Obraz rzeczywistości, w której nie chcę brać udziału i nie muszę. Zaufałam, że znajduję się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie. Nie miałam wtedy pojęcia, że jest to moje przebudzenie.

Mogę osiągnąć tak wiele. Każdego dnia. Moje postrzeganie świata jest wyłącznie uwarunkowane moimi myślami. Mam zdolność kontrolowania tego, jak reaguję na wydarzenia w moim życiu, ludzi dookoła mnie. Skoro wiem, czego nie chcę, pozostaje to w mojej mocy, aby zaprojektować rzeczywistość, jakiej chcę doświadczać. Wraz ze zmianą perspektywy, moje życie zaczęło się zmieniać.

Zrobiłam miejsce na nowe. Pogodziłam się ze swoim „tu i teraz”. Mówiąc szczerze, nie okazało się to trudne, ponieważ wraz ze zmianą mojego nastawienia, nieprzyjemne sytuacje zdawały się rozpływać. Zaczęłam świadomie i z uwagą obserwować swoje myśli. Dosłownie wytrenowałam swój umysł jak mięsień do dostrzegania pozytywnych aspektów. Nigdzie już się nie spieszyłam. W miejsce niepokoju pojawiło się zaufanie.

Moje priorytety uległy zmianie. Zaczęłam stawiać siebie, moje potrzeby, mój komfort na piedestale. Zdałam sobie sprawę, że jest to urocze, aby spędzać czas ze sobą, zamiast uczestniczyć w spotkaniach, na które nie mam ochoty. Od tamtej pory byłam zdeterminowana, aby otaczać się osobami, które mnie inspirują i dają więcej energii. Jak możecie się spodziewać, wiele z moich dotychczasowych związków zaczęło się rozpadać i zupełnie mi to nie przeszkadzało. Odnowiłam relacje z dawnymi znajomymi, zaprosiłam nowe osoby do mojego życia. Ludzie zawsze dopasują się do twoich wibracji.

W moim życiu rozkwitł ten szczególny dla mnie związek, moja relacja ze sobą samą. Joga oraz medytacja stały się nieodłączną częścią mojego dnia. Zmieniłam swój styl jedzenia, wybierając świeże produkty, które mnie odżywiają i dostarczają ogromnej dawki energii. Pojęłam, że chcę czynić dobro i reprezentować je na każdym poziomie mojego życia, świadomie oddając czas oraz uwagę temu, co sprawia, że ja czuję się dobrze. Rozwinęłam nowe zainteresowania. Podróżowałam do nowych miejsc. Życie nabrało przejrzystości. Brzmi tak banalnie, prawda? Jak często o tych banałach zapominamy w pędzie dnia codziennego, w pogoni za dobrobytem, uznaniem i akceptacją ze strony innych. Ja nie potrzebowałam już niczyjej walidacji. Odkopałam tą najważniejszą, własną.

Nadrzędnym tematem mojego życia stały się miłość i docenienie. Wdzięczność potrafi odmienić życie każdego człowieka, jako że wszystko sprowadza się do zmiany perspektywy. Zamiast ograniczać się pytaniem: dlaczego to przydarza się właśnie mnie?, wystarczy przeobrazić je w zdanie: czego ta sytuacja pragnie mnie nauczyć? Głęboko wierzę, że każde doświadczenie jest dla nas, nigdy przeciwko.

Przestałam być samolubna, choć stałam się egoistką strzegącą własnej energii. Dawniej byłam zawzięta w swoich poglądach, teraz stałam się tolerancyjna i nauczyłam się akceptować to, co jest i w jakiej postaci to otrzymuję. Pokochałam osobę, jaką się stałam i kibicowałam jej z całego serca. Kiedy tylko wykluczyłam toksyczne relacje z mojego życia (chwała pracy zdalnej), znalazłam w sobie więcej energii, stałam się lepiej zorganizowana i efektywna w każdej dziedzinie mojego życia.

Jednak wątpliwości powracały: „Czy to dziwne, że mam inne pragnienia od otaczających mnie osób? Czuję, jak bardzo nie pasuję do tego środowiska pracy. Nie czuję potrzeby, aby komukolwiek udowadniać swoją wartość. Nie potrzebuję przelotnych rozmów, fałszywych uśmiechów na korytarzu”.

Czułam presję, będąc osobą młodą, pełną energii, aby korzystać z możliwości, jakie niesie ze sobą duże miasto. Czułam presję, aby uczestniczyć w wyścigu szczurów, kupić mieszkanie, bawić się na wieczornych imprezach, zarywać noce i pracować po godzinach. Ponieważ wszyscy tak robią.

Tyle że ja nie lubię tych wszystkich. Szukam prawdy, miłości, prostej radości z życia. Teraz tak trudno o te wartości. Pieniądze zdaje się mieć każdy. Towarem deficytowym stały się autentyczność, zaufanie, spokój i prostota.

Długo zajęło mi zrozumienie tej banalnej prawdy: stan mojego szczęścia jest uwarunkowany wyłącznie moim wyborem. Nie zależy on od okoliczności zewnętrznych. Szczęście wzrasta wprost proporcjonalnie do tego, jak ja postrzegam świat, wydarzenia wokół mnie. Celebruję najmniejsze momenty. Celebruję życie. To ja wybieram swoją drogę, ten szlak mniej wydeptany. I jestem z siebie dumna niczym Robert Frost z wyboru drogi mniej uczęszczanej. Pragnę podziwiać dziewicze widoki, spisywać nowe opowieści, a przede wszystkim być prawdziwa. Bez powielania. Bez kopiowania. Przecież stajemy się najbardziej efektywni, kiedy jesteśmy autentyczni, w pełni sobą.

Nie zawsze mam jasno określony cel. Nie zawsze wiem, co czeka mnie na końcu drogi. Tak jest z nowymi szlakami, ekscytującymi zmianami, innowacyjnymi przedsięwzięciami. I tak bardzo dobrze mi z tym. Poddaję się biegowi życia.

Przez lata wpajałam sobie, że dążę do komfortu, stabilizacji i wygody, ale ja wcale nie dążę! Wszystko, czego potrzebuję od zawsze noszę w sobie. Jestem wolna w dokonywaniu wyborów co do własnej profesji i miejsca pracy. Wolna w ubiorze i wyglądzie. Wolna od przymusu podobania się innym. Wszystko zaczyna się w nas.

Skoro szanuję siebie, demonstruję to poprzez moje wybory.

Skoro ufam swojej intuicji, pokazuję to poprzez moje słowa i czyny.

Skoro wierzę w swój potencjał, stopniowo i konsekwentnie podejmuję kroki w pożądanym kierunku. To ja decyduję, którą drogę wybieram i dostarcza mi to wolności oraz spełnienia.

Różnorodność doświadczeń jest niezbędna do wykreowania w nas preferencji, w których kierunku pragniemy dążyć oraz tworzyć. Dzięki wyborom, które dokonałam, błędom, które osiągnęłam, miejscom, które odkryłam, moje marzenia ukształtowały osobę, którą jestem dzisiaj. Skróty nie istnieją. Gdyby nie moja podróż, nie doceniłabym tego gdzie znajduję się teraz. Tępo mojego życia zagłuszyło moją prawdziwą naturę, ale to również to tempo pomogło mi ją odnaleźć.

To, kim byłam, do czego dążyłam, zostawiam w tyle, lecz akceptuję w pełni. Wyedukowałam tę młodą dziewczynę, wyciszyłam ją i pozwoliłam jej wsłuchać się w głąb siebie. Mniej powierzchowności, mniej błyskotek, mniej iluzji. Dusza nie widzi reklam, sztucznie wywoływanych zachcianek, przepychu w mediach społecznościowych. Dusza widzi to, co prawdziwe, zachwyca się wschodem słońca, śpiewem ptaków, tańczącymi na wietrze liśćmi i rozgwieżdżonym niebem.

Zabawne. Pomimo całego zawirowania, jakie odczułam z powodu wyprowadzki z Warszawy, porzucenia dochodowej pracy, niezrozumienia ze strony rówieśników czy członków rodziny, doznałam błogiego spokoju, jakiego nigdy przedtem nie odczuwałam. Jestem promienna i pewna siebie jak nigdy przedtem. Takiego blasku nie zapewnią żadne pieniądze ani zabiegi na tym świecie. Ten blask wywodzi się z wewnątrz.

Rozwój osobisty jest nieskończony. Przebudzenie się na sprzeczności, jakie rządzą tym światem, poznanie prawdziwego siebie i nieustanny wzrost stanowią niekwestionowanym powołanie każdej istoty ludzkiej.

Pamiętam dzień, w którym złożyłam wypowiedzenie. Wracałam do domu tym samym metrem, co przez minione lata. Tym razem ludzie wydawali mi się zupełnie inni. Wszystko stało się takie proste, lekkie. Nie przerażało mnie to, co nadchodzi, bo w głębi moja dusza śpiewała: „To, co nadchodzi, musi być tylko lepsze, niż to, co zostawiam za sobą”.

Życie niesie dla nas tyle mądrości. Co z początku możemy odbierać jako przeszkody, tak naprawdę kryje w sobie kierunek do rozwoju. Dziękuję za wszelkie trudne doświadczenia pod postacią niejednokrotnie złamanego serca, fałszywych przyjaciół, wyzwań w karierze i nauce. Nie zamieniłabym ani jednego wydarzenia w moim życiu, nie uniknęłabym ani jednego rozczarowania. Wszystko to uformowało mnie w osobę, jaką jestem dzisiaj, doprowadziło mnie do tego konkretnego stanu myśli i postrzegania otaczającego mnie świata.

Spotkałam się z liczną krytyką ze strony swoich członków rodziny, przyjaciół czy współpracowników w związku z moją decyzją. Wiele jej nie rozumie i nie są w żadnym obowiązku do tego. Ja nie jestem upoważniona, aby się tym przejmować. Oczywiście postawę tą musiałam w sobie wypracować, co kosztowało mnie wiele wątpliwości, zapisanych stron, łez oraz złości na samą siebie za brak zdecydowania. Nie musimy godzić się na oczekiwania innych. Nie musimy żyć wobec reguł nam narzuconych. Twórzmy swoje reguły bez wyrządzania krzywdy innym, ale tak, abyśmy to my zawsze i wszędzie czuli się spełnieni.

Pojęłam, że sukces to nie cel sam w sobie. Sukces to proces, w którym się znajduję. Nie chodzi o punkt dotarcia czy posiadanie czegokolwiek. Sukcesem jest przeświadczenie, że to, co robię, wnosi pozytywną energię do mojego życia oraz innych dookoła. Bardzo rzadko potrafimy przyznać się do błędu. Pragniemy żyć w przeświadczeniu, że to, co znamy jest absolutną prawdą i ostatecznym stanem rzeczy. Trudno nam zaakceptować nieznane. A kiedy stajemy w obliczu niemocy, czujemy nastrajający w nas bunt wobec tego co jest, upadamy, mamy dość. Dokładnie wtedy znajdujemy w sobie wystarczająco dużo siły, aby zawalczyć o nasze marzenia. Zaakceptujmy fakt, że istnieją różnorodne religie, odmienne poglądy, unikatowe ścieżki i wybory, których tak naprawdę łączy to, co stałe – zmiana.

Jak radzić sobie z krytyką?

Jak uporać się z osobami, które krytykują, osądzają i próbują kontrolować świat wokół, poprzez ich percepcję tego, jaki powinieneś być, wyglądać i do czego powinieneś zmierzać?

Nie piętnujmy tych osób jako trudnych czy problematycznych. Nie uciekajmy od nich za wszelką cenę. Postrzegajmy za to, jako barwny dodatek do naszej niekończącej się ścieżki rozwoju.

Jak żyć w harmonii z osobami, które narzucają swoją wolę i sposób bycia? Akceptujmy ich. Przynajmniej postarajmy się zrozumieć, skąd w nich tyle goryczy i frustracji do świata, a w rzeczywistości do nich samych.

Pomyśl o osobie, która swoim zachowaniem sprawia, że czujesz się odrobinę mniej, odrobinę mniej ważny, odrobinę mniej istotny. Prawdopodobnie jest uparta w swych poglądach i zawsze przekonana, że ma rację, w konsekwencji ciężko jest nam nawet zakomunikować inny punkt widzenia, ponieważ taka wymiana zdań przeważnie prowadzi do konfliktu.

Po pierwsze, jeśli zmagasz się z takim rodzajem charakterów na porządku dziennym, jest to bardzo cenna oznaka zachowań, oczekiwań, jakie emitujesz od siebie. Pamiętaj, nic na tym świecie nie dzieje się przeciwko tobie, ale dla ciebie. Możesz tylko zaprosić ludzi, wydarzenia do swojego życia.

Czymkolwiek jesteś przepełniony, stanowi twój wewnętrzny magnes, który adekwatnie przyciąga to, co podobne.

Warto przyjrzeć się swojemu zachowaniu. Czy przypadkiem zbyt szybko, zbyt często nie osądzasz? A być może pozwalasz być osądzanym i aż nadto przejmujesz się zdaniem innych?

Po drugie, jeśli otaczasz się ludźmi, którym niemiłe komentarze cisną się na język na temat każdej napotkanej osoby, te opinie nie są wymierzone w ciebie. One zawsze dotyczą osób, które takie sądy wygłaszają.

Nie możesz dać z siebie więcej, niż sam masz. Osoby, które nie lubią siebie, mają trudności ze szczerą pochwałą i akceptacją innych.

Widzisz, ludzie często skupiają się tylko na jednej perspektywie postrzegania świata, a więc widzą tylko jeden rodzaj związków, tylko jeden sposób, aby rozwiązać konflikt (często przekonując innych do swojej racji, wszczynają tę kłótnię). Takie osoby mają zwyczaj postrzegania jednego schematu życia, jedynego sposobu zarabiania pieniędzy jako najistotniejszy i najbardziej prawidłowy: ich sposób. Są nijak elastyczni w swoim podejściu do życia.

Czy słyszysz, jak to brzmi? Nie są elastyczni. Kto, z takim podejściem, jest bardziej uprzywilejowany? Ty, który potrafi zaakceptować i komunikować się z ludźmi, którzy doceniają różne punkty widzenia? Czy to Ty nadal jesteś problemem, czy ich sztywne nastawienie do życia? Jakie ciało służy nam lepiej, sprytne i giętkie, czy skostniałe i zesztywniałe?

To właśnie dlatego uważam, że ci ludzie zasługują na najwięcej miłości oraz współczucia. Nie próbuj toczyć sporów z ich ograniczeniami, nie wymuszaj na nich swojego punktu widzenia i nawet nie pozwalaj sobie na złość spowodowaną ich komentarzami i brakiem zrozumienia. Osoby przesiąknięte jadem, mają wystarczająco “pod górkę” ze swoją ograniczoną wizją na temat wszystkiego dookoła.

Pielęgnuj w sobie zrozumienie dla nich. Obserwuj uczucia, jakie w tobie wywołują. Po pierwsze, pamiętaj kim naprawdę jesteś. Kiedy już odnajdziesz swoją prawdziwą radość i spełnienie życia, jesteś wolny. Oni, z drugiej strony, powrócą do swojej ciasnej i szarej rzeczywistości, otoczonej tymi samymi problemami, które sami sobie wykreowali.

Pozostań wdzięcznym za osoby, które cię prowokują i sprawiają, że kwestionujesz realia. Warto jednak zrozumieć, że to oni mają trudności w byciu sobą. Postrzegaj ich jako znaki drogowe, które pokazują ci dokładnie, kim nie chcesz się stać i gdzie nie chcesz podążać. Nie pozwól sobie, aby pociągnęli cię na dno krytyki i negatywnych oczekiwań. Osoby pełne sprzeczności i konfliktów są prawdziwym darem, jako że zawsze nas wzmacniają i potrafią obnażyć w nas obszary, nad którymi warto popracować.

Te słowa mogą wydać się trudne, a nawet niedorzeczne, jednakże energia zawsze pozostaje z osobą, która podejmuje się krytyki. Jak niechciany prezent, zawsze zostaje z osobą, która go wręcza.

Oczywiście, mamy wybór, aby odciąć się od takiej osoby, lecz prędzej czy później natkniesz się na kolejną, o tym samym usposobieniu, ponieważ nieprzepracowane lekcje powracają głośniejsze i bardziej dobitnie. Dopóki nie nauczysz się jak z nimi współgrać, ich komentarze będą zawsze wywierały na ciebie destruktywny wpływ.

Zaakceptuj te osoby, których nie możesz pozbyć się ze swojego doświadczenia, ale co najważniejsze, nie walcz z nimi. Kłótnie i argumenty tylko cię osłabiają i rodzą negatywne odczucia w tobie. Zabierają oni zbyt dużo drogocennej energii, a to z kolei przyciąga coraz więcej zła do twojego życia.

Następnym razem, kiedy ktokolwiek adresuje do ciebie negatywny komentarz, możesz odpowiedzieć: “Dziękuję, że dzielisz się ze mną swoją opinią. Musisz mieć naprawdę paskudny dzień, w innym przypadku nie odczuwałbyś potrzeby uprzykrzania nastroju komuś innemu. Z całego serca życzę ci szczęścia”.

Słowa mają w sobie potężną moc sprawczą, ale to emocje są kluczowe. Więc jeśli wypowiadasz cokolwiek, mów o tym z przekonaniem. Staraj się naprawdę zrozumieć osobę, która zmaga się z problemami, o których istnienia możesz nie mieć pojęcia.

Szczęśliwe i spełnione osoby nie potrzebują krytykowania innych, oczerniania kogoś, po to, aby poczuć się lepiej. Szczęśliwi ludzie akceptują różnorodność i posiadają umiejętność kontemplacji innowatorskich pomysłów, z szacunkiem odnoszenia się do odmiennych poglądów, bez narzucania swoich. Przyjmują możliwość pomyłki, otwierają się na nowe rozwiązania.

Pamiętaj, to na czym się skupiasz, potęguje się w twoim życiu. Zawsze powracaj i kieruj się swoim wrodzonym prawem miłości, życzliwości i szacunku, a wtedy nikt nie może cię skrzywdzić. Bądź pewny swoich praw i wierzeń, jakie emitujesz poprzez swoje odczucia. Nie oznacza to, że nic przykrego nie może ci się już nigdy przytrafić, ale jesteś już tak ugruntowany w swojej pozycji i naturalnym jestestwie, że nikt nie może zachwiać twojej równowagi i sprowadzić w czeluści swojego utrapienia, pod warunkiem, że sam na to nie przyzwolisz.

Kiedy ludzie odchodzą.

Pozwól im.

Rozpad jest nieodłącznym elementem każdej wewnętrznej przemiany. W momencie kiedy zaczynasz patrzeć poprzez inny zestaw wartości, świat, który cię otacza, również ulega zmianie. Przestajesz rezonować z dawną rzeczywistością, z dotychczasowymi przekonaniami i przedawnionymi znajomościami. Ludzie nadzwyczajnie się od nas odklejają.

Nie postrzegaj tego jako straty. Nie obrażaj się, że nie podzielają twojego toku myślenia. Jeśli to oni obrażają się na ciebie, ponieważ nie nadajecie już na tych samych falach, zaakceptuj to i pozwól im odejść, lub uszanuj swoją energię i sama odejdź, albo po prostu pozwól, aby te relacje same się rozmyły. Jesteś w pełni wolnym człowiekiem, aby wybrać kontrolę nad swoim życiem lub oddać ją w ręce drugiej osoby, wybierając przywiązanie.

Po pierwsze, często strata, okazuje się błogosławieństwem. Odchodzi od ciebie negatywna, wysysająca życie energia. Po drugie, jeśli inni mają pretensję do ciebie, ponieważ nie myślisz według ich schematów, przeobraża się to w formę kontroli i manipulacji. Wysyłają oni sygnał: „Nie podoba mi się to, kim naprawdę jesteś, kim naprawdę chcesz być, ponieważ nie mam już z tego korzyści. Chcę, abyś zachowywała się po mojej myśli”. Czy są to prawdziwe przyjaźnie, które nadal chcesz kultywować?

Każdy w naszym życiu pełni dokładnie określoną rolę. Niektórzy przychodzą, aby nas czegoś nauczyć czy pokierować w najwłaściwszym dla nas kierunku, a kiedy ta funkcja zostaje spełniona, nasze ścieżki się rozchodzą. Inni przychodzą do naszego życia, aby w nim zagościć na stałe, ale tylko ty swoją postawą decydujesz, na jak długo pozwolisz im zostać.

Każdy, bez wyjątku, służy naszemu rozwojowi. Za każdym razem przełamujemy skostniałe schematy lub rzeźbimy nowe, które prowadzą nas ku osobistemu przebudzeniu. Każde rozczarowanie niesie ze sobą gorycz lub lekcję. Ty decydujesz, jaka będzie Twoja reakcja. Czy powrócisz do odtwarzania w kółko starego wzorca, czy wyciągniesz wnioski i pokierujesz swoim życiem w zupełnie innym kierunku?

Nie istnieje koncepcja, co wypada, a co nie. Istnieją tylko twoje odczucia i wybory. Jeśli dana znajomość już ci nie pasuje, nie masz żadnego obowiązku, aby nadal w niej tkwić i pielęgnować ją swoją energią.

Kiedy już utwierdzisz się w nowej rzeczywistości, osoby, które szczerze z tobą rezonują, pojawią się w twoim życiu, a być może nawet te dawne relacje odżyją nowym życiem.

Nie trzymaj się kurczowo ludzi, miejsc, nawyków. Twórz nowe. Doświadczaj. Odkrywaj. Wybieraj. Oddychaj świeżym powietrzem. Kiedy płyniesz z nurtem życia, możesz dostąpić niezwykłych zbiorów.

Każdy koniec będzie zawsze tym, czym sam go naznaczysz. Zakończenie pewnego etapu nie musi oznaczać dramatycznej klęski. Możesz go postrzegać jako niewyobrażalną stratę, okazję do narzekania lub trampolinę do rozwoju, motywację do pracy nad sobą. Buduj, zamiast burzyć. To, że dostałeś cegłą w głowę, nie miało na celu zniszczenia ciebie, ale przebudzenia. A teraz podnieś tę cegłę i buduj, cegiełka po cegiełce. Małymi krokami. Tylko Ty możesz zadecydować, co wyniesiesz z danego doświadczenia. Każdy koniec może być początkiem i nie decydują o tym okoliczności czy łut szczęścia, ale twoje osobiste podejście.

Leaving the corporate job, stumbling on happiness.

I am waiting for the buzz of the alarm to go off. Waiting for the rush to start. The rush to prepare my food, so I can heat it up in the microwave later. The hurry during my morning workout, the pressure to look good, to find the right outfit, put on a perfect smile and the badass attitude.

Looking around the metro I can easily recognize sulky faces of strangers. People who are heading to their places of work, where they spend more than 8 hours a day, dreading the idea of devoting their time and energy to running on autopilot. Suddenly, a wave of panic kicked in: Do I look exactly like them? Is the same aversion written all over my face? I am pretty damn sure that I am feeling just like that, and I am spiralling down the same direction as they are. (To the corporate hell).

That was the first panic attack in my life and I felt the uncontrollable desire to get out of the train immediately.

Fresh air. Trees. Birds are declaring the arrival of the spring in the city. Everybody is rushing and no one seems to notice the life happening around us. Perhaps they catch a glimpse of it but do not wish to pause and acknowledge the grace of the nature in the hectic centre of Warsaw.

Another way of dread is coming over me. I am sitting in the conference room, bluntly staring at the screen. We are going over the same issues for months, focusing on the repetitive statistics, creating more problems to tackle. I feel numb. I do not care in the slightest about any discussed subjects. Outside the room, I stumble across irritated faces of my co-workers. Near the coffee machine, the crowd has gathered where everybody can express their frustration at the day. Today’s topic is the unreasonable pay raise of some random manager, the workload we are all swamped up with and the general shitty life everyone is fed up with. And all around me I can here the advise: go networking. Sounds fun.

That evening I made a promise to myself: I deliberately choose harmony in my life. I choose freedom. I refuse to criticize and participate in any gossiping. I take the full responsibility for my choices and how I feel.

For far too long I have been paying attention to all the things going wrong in my life, things I wish to change. I have been picking up on areas of my life that make me feel not good enough, miserable. Since that approach has not yielded desirable results, I was motivated enough to dive into new attitude.

Gradually, I began to regard Warsaw as a spot on my map which no longer fits me. I refused to focus upon anything that was bothering me. I have decided to feel grateful for the opportunities that the capital city is able to provide for me and others as well. Grateful for the contrast that has been presented to me throughout the period of living in the city. Grateful for the picture of the reality I do not wish to be part of and no longer have to. I have placed all my trust that I am in the right place, at the right time and that I am going somewhere meaningful. At that time I had no idea: this was the beginning of my awakening.

I am capable of so much. Every. Single. Day. My point of observing the world is solely based on my thoughts. I have the ability to control how I react to events, people around me. Since I know what I do not want, it is only in my power to design the life I wish to experience. That shift of perspective gave birth to the new reality.

I have made the space for the new to come in. I have accepted my “here and now”. To be honest with you, it turned out it wasn’t that difficult to accomplish as alongside the change of my attitude, any uncomfortable situations seemed to dissolve. I began mindfully observing my thoughts. I have literally trained my brain, like the muscle that it is, to focus on the positive. The feeling of discomfort has been replaced with an unshakeable trust in my own guidance: intuition.

My priorities have changed. I started putting myself, my needs and my comfort on the pedestal. I have realized that it is completely adorable to spend time alone and unconditionally acceptable to refuse meeting people just to grant their wishes. Since then, I was determined to hang out with people who inspire me and elevate my energy. As you may expect, some of my relationships started to fade, and I was okay with it. I have re-established old friendships and welcomed new people into my life. (Remember: people and situations will ALWAYS match your vibrations).

There was one in particular relationship that bloomed, so dear to my heart, the relationship with myself. I embraced meditation and yoga as a part of my daily routine. I have changed my lifestyle of eating by choosing fresh and radiant food which nourishes me and gives a hell lot of vitality. My basic philosophy was born: I only want to do good, be good and represent it on every level of my being by consciously giving my time and attention to what makes me feel good. With developing new interests, travelling to new places, my life just got clearer. Sounds like a cliché, doesn’t it? How often do we disregard the essentials in the stampede of the everyday life, in the search of the prosperity, recognition and acceptance form the outside world. I had no desire for anyone’s validation because I have found the most precious one: my own.

The general theme of my life has become one of love and appreciation. Gratitude can really change one’s life as it boils down to changing the perspective on everything. Instead of bringing yourself down with the question: why is this happening to me?, simply switch it to: what it is trying to teach me? I strongly believe that every experience, every encounter is here for us. Never the other way around. Life is always here for us. It truly is a gift.

I became a selfish person, fiercely guarding her energy. Having become extremely tolerant towards life and what it presented me with, I have learnt to accept other people’s point of view, who they are and what they represent. I have discovered to love myself and to cheer on the person I was becoming. Once I cut out toxic people and situations out of my reality (shoutout to home office), I was more energetic, organized and efficient in all aspects of my life.

However, some doubts have always crept in from time to time: Is it normal that I have completely opposite desires than people around me? I can feel how unrelated I am to this work environment. I do not feel the need to prove my worth to anybody by completing yet another task, buying a new pair of shoes. I am not turned on by fake smiles in the corridor or small chit-chats in the kitchen corner.

I felt the pressure, as a young woman, to pursue the possibilities of a big-city life. I felt the pressure to participate in the rat race, to own an apartment, to have fun around the town all night long and work overtime. Just because everyone was doing it.

The thing is, I am not that keen on everybody. I am looking for the truth, the love and the simple joy of being. Money seems to flow everywhere and the shortage lies in the authenticity, trust and the simplicity.

It took me some time to understand this universal truth: the level of my happiness is solely conditioned by my choice. It should have never been controlled by any external events. The happiness is always growing proportionally to one’s own perception of the world. That is why I celebrate the tiniest, insignificant moments in this precious life of mine. I celebrate life in its rawest and purest form. It is me who makes the choice of the road less travelled, just like Robert Frost in his poem. And I have learnt to be proud of my choices. I wish to admire unspoiled scenery, create new stories, but most importantly be myself. We become the most productive when we discover our true value, when we are positively wired.

I do not always have the clear goal towards I am reaching for. I do not always know what is waiting ahead of me. But that is the thing with thrilling adventures, new avenues, innovative projects. And I utterly surrender to the flow of it.

For years, I have been convincing myself that I am striving for the comfort and stability, but the truth is: I am not. I am no longer chasing anything since I have realized that everything is already at my fingertips only if I am willing to acknowledge it.

Freedom to make my own choices about my profession, my clothes, to live the life on my own terms, starts within me. My perception creates my reality.

Since I respect myself, I demonstrate it through my choices.

Since I trust my intuition, I demonstrate it through my words and actions.

Since I believe in my potential I consciously take small steps to establish the bigger picture.

I am in control of my emotions and how I react to the behaviour of others. I decide which path to follow and that is exactly what gives me the feeling of unlimited freedom and completion.

The diversity of experiences provided to us is essential for the preferences to be born within us. Because of the choices I have made, the mistakes I have accomplished, places I have discovered, my dreams began to clarify and shaped the person I am today. There are no shortcuts. If it had not been for my journey, I would have not appreciated the place I am right now. The fast pace of my previous life has stifled my true nature but also the very same pace stimulated me to discover it anew.

The person I was, ideas I have been reaching for, belong to the past and I embrace them with sincere respect. I have educated that young girl and allowed her to develop fully, quiet the mind. Less superficiality, less sparkle, far less illusion. Our souls do not perceive commercials, artificially induced cravings, glamour in the social media. The soul sees only what is real, the soul marvels at sunsets, birds singing at dawn, leaves dancing in the wind and the starry skies.

Paradoxically, despite all the confusion and chaos which accompanied leaving the city, quitting the job, questions coming from my friends and family, I have experienced blissful peace which I have never known before. I am more confident and radiant than ever. That kind of glow cannot be provided by money or any treatments in this world. That glow comes from the inside.

I realize that my growth and expansion is endless and that is my priority in life. The awakening to discrepancies ruling over this world, getting to know oneself and constant growth constitute the undisputed calling of every human being.

I remember the day I submitted my resignation. I was travelling the same tube as for the past couple of years but this time people around me seemed different. Everything was so simple, so light, so bearable. I was not frightened by what was coming next because deep down my inner voice was whispering to me: What is coming is far better than what I am leaving behind.

Life experiences cater so much wisdom. What at first may seem as blockages, usually present themselves as blessings, direction towards desired growth. I am so grateful for all the advantages disguised as broken heart, fake friendships, challenges at work or health issues. I would not have change any single adventure, I would not have escaped any single disappointment. All those occurrences shaped me into who I am today, led me to this stream of thoughts and world view.

My decision has been met with strong criticism from my peers, colleagues and family. Many people do not understand my motives, and they are in no way obliged to do that. I am in no position to care. We are in no obligation to agree to the requirements of others. We do not have to comply to the rules imposed on us. Let’s create our own rules in life without hurting others but with intention to feel satisfied.

Success is not the goal in itself but the process. It is not about the destination but the journey we all embark on. The success is the confidence that whatever I am doing brings joy into my life and the life of those around me. We seldom pluck up the courage to admit our mistakes. We would rather live with the conviction that what we already know is the absolute truth, and it is demanding to accept the novelty. However, when we are faced with the infirmity, when the rage is burning inside us, we surrender, we stumble down. That is exactly the time when we uncover the strength to fight for our dreams. Let’s accept the fact that different religions, contrasting views, unique paths exist which always have one thing in common – change.